inset_mechanizmy_korzysci_problemy

Mechanizmy korzyści z posiadania problemów, czyli po co ludzie nieświadomie utrzymują swoje problemy, zamiast skutecznie je rozwiązywać.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego niektórzy ludzie bronią się przed zmianą, nie mogą pozbyć się ciągle powracającego problemu, wybierają nieświadomie cierpienie i wydają się celowo odbierać sobie szczęście, zainteresuje Cię nasza nowa pozycja z zakresu nowoczesnej psychologii poznawczej. Odkryj nieświadome metody sabotażu, pozbądź się zysków wtórnych płynących z posiadania problemów i uwolnij się od powtarzających się wzorców podczas tego wyjątkowego, 1-dniowego warsztatu: Korzyści płynące z problemów.

mechkorz2Komu przyszłoby do głowy, że problemy są po coś?

Na pewno temu, kto poprzez ich posiadanie zwraca na siebie uwagę, przez co czuje się zauważony i istniejący. Przez to pozbywa się poczucia odrzucenia i zawiesza negatywną ocenę, mimo że użalanie się nad sobą i wchodzenie w rolę ofiary zabiera zdrowie i komfort psychiczny. Ból przyciąga ludzi do siebie czasem bardziej niż szczęście, bo narzekanie i cierpienie mają pewien walor społeczny. Ofiary cierpią, ale mają z tego korzyści.

Kto wpadłby na pomysł, by czemuś hołdować, mimo że logicznie i racjonalnie w coś nie wierzy i na dobrą sprawę powinien to z łatwością rozwiązać?

Ten, który chce się czuć użyteczny, przez co analizuje non stop sytuacje, szuka kolejnych rozwiązań, porady bierze od większości znajomych, zrobił z problemu prawie doktorat, chodzi do wróżek albo guru i tak naprawdę utrzymuje konflikt tylko po to, by móc sobie powiedzieć, że ma się czym zajmować. Zamknięcie w kole bez wyjścia, nieświadome utrzymywanie problemu i jego karmienie, choć patologiczne, też jednak jest korzystne - mogę czuć, że coś non stop robię i być pożytecznym, mając wrażenie rozwoju.

Kto miałby celowo cierpieć, odczuwać negatywne emocje, zadawać sobie ból, skoro te wszystkie uczucia są ograniczające i blokujące?

mechkorz3Taki, który chce się czuć szlachetny i niczym Kordian i Matka Teresa cierpi za narody, przez co wypełnia nieświadomą życiową misję, jaką jest poświęcanie się dla innych. Te kobiety, które ciągle wybierają na partnerów mężczyzn z problemami, od alkoholików poprzez niedojdy życiowe, albo ci faceci, którzy systematycznie dają się wykorzystywać, bo jedna i druga strona połączyła z cierpieniem określony zysk. I choć gdyby cierpienie uszlachetniało, to sadomasochiści powinni być bohaterami narodowymi, to jednak korzyść z niego jest - mimo, że przecież boli.

Kto psułby celowo relacje z innymi, skoro są one potrzebne każdej racjonalnie i efektywnie funkcjonującej wśród innych osobie?
mechkorz4Ten, kto dzięki temu, że obwinia innych i okoliczności za własne kłopoty, może uniknąć odpowiedzialności i poczucia winy związanego z tym, że krótko mówiąc popełnił błąd. A ponieważ zdarza się to każdemu z nas, w normalnej sytuacji mówi się przepraszam i idzie dalej - ale nie wtedy, gdy ktoś chce być perfekcyjny albo boi się wziąć odpowiedzialność za własne życie. To boli, bo inni albo taką osobę opuszczają, albo kupują bajkę o zarzucanej winie, tworząc relacje kata i ofiary. Ale korzyść jest - można nie być odpowiedzialnym za własne życie, a odpowiedzialność według wielu psychologów jest jedną z najważniejszych ludzkich umiejętności, stanowiących podwaliny dojrzałego, dorosłego życia.

Czy kiedykolwiek komuś przyszłoby do głowy, by się nie leczyć, nie korzystać z pomocy specjalistów, nawet gdy problem jest obiektywnie do rozwiązania?

Oczywiście! A nie ma wtedy współczucia? A nie ma zainteresowania i pobłażliwości? Nie ma chęci pomocy zewsząd i głaskania po głowie, że bidulek tak został doświadczony przez los i niesprawiedliwie potraktowany? A co, jak ten ktoś połączy ze posiadaniem problemu bycie kochanym i podświadomie będzie dążył do jego utrzymania, ba, nawet pogorszenia, bo wtedy można dostać więcej uwagi, pomocy, telefonów, sms`ów i poklepywania po ramieniu? Paradoks, że ktoś może być gotowy umrzeć na raka, by tylko dostać uczucie miłości i akceptacji. Inni myślą, że ta osoba sobie nie daje pomóc, a prawda jest taka, że tak właśnie sobie pomaga. Korzyść jest - znowu.

mechkorz5I jest ich wiele - od podświadomego udawania nieśmiałego (by inni się nie gniewali), przez kompulsywne zachowania czy nałogi (by odsunąć od siebie lęk przed pustką można godzinami siedzieć przed komputerem), przebywanie w towarzystwie nielubianych ludzi (by tylko nie być samotnym można się zgadzać na coś, na co się w głębi serca nie ma ochoty), głoszenie niebezpiecznych poglądów i robienie nawet nielegalnych rzeczy (by dostać podziw, aprobatę, uznanie czy nagrodę można przecież celowo się pokłócić), nawet do zajmowania się niepotrzebnymi głupotami i błahostkami (by zmniejszyć napięcie, nawet masturbacją czy czekoladą) - korzyści płynących z problemów jest bardzo wiele.

I patrząc na nie przez pryzmat własnego, wieloletniego doświadczenia trenersko-terapeutycznego dochodzę do wniosku, że ludzie czasem o wiele częściej szukają odpowiedzi na pytanie jak utrzymać problem, niż jak się go pozbyć. Że wcale tak łatwo nie oddają oczywistych do rozwiązania kłopotów, tak jak dziecko uparcie broni ulubionej zabawki, mimo że ta się już od dawna do niczego nie nadaje. Bo mają z nich korzyści - poznając je, ułatwiasz, a czasem dopiero umożliwiasz sobie pozbycie się problemu i autentyczne, efektywne załatwienie sprawy.

Ten 1-dniowy warsztat nauczy Cię:

mechkorz6

  • w jaki sposób ludzie utrzymują swoje problemy, po co to robią i jakie mają z tego korzyści wtórne;
  • poznając te mechanizmy, będziesz mógł wreszcie ruszyć do przodu, odcinając więzy przeszłości i wychodząc z często nieświadomych, wewnętrznych konfliktów;
  • zrozumiesz, czemu niektórzy uparcie bronią się przed zmianą i niejako na własne życzenie wybierają cierpienie, przez coś będziesz mógł efektywniej pomagać (sobie i innym);
  • dostaniesz strategie na samodzielne wychodzenie z wewnętrznych sabotaży i ograniczeń, zapętlonych nieświadomymi korzyściami;
  • rozwiążesz wiele własnych kłopotów, usamodzielniając sobie pewne utarte wzorce, które czasem powtarza się nieświadomie całymi latami;
  • nauczysz się znajdywać lepsze, zdrowsze i korzystniejsze alternatywy, by utrzymać korzyść, ale już bez problemu, który wcześniej do niej prowadził;
  • i wiele innych mechanizmów, które uczynią Twoje życie zdrowszym, łatwiejszym i pełniejszym

 

Dla kogo jest ten warsztat?


Ten warsztat to wyjątkowa okazja do synergicznej nauki osiągnięć psychologii w wydaniu NLP-erskim, czyli poprzez pryzmat efektywności, struktury i praktycznej aplikacji w życiu. Jest przeznaczony w pierwszej kolejności dla wszystkich rozwijających się adeptów myślenia, którzy szukają rozwiązań i skutecznych modeli na to, jak łatwiej i z mniejszą ilością problemów żyć i się rozwijać, a w drugiej dla zawodowców: coachów i terapeutów, którzy odnajdą niekwestionowalną przydatność tej wiedzy w swojej pracy; ludzi biznesu, którzy    chcą poznać powody odmów współpracy czy metody taktyk kupieckich; ludzi szukających klucza do zrozumienia umysłu partnera i par, gdzie nie chcecie się już kłócić, a zacząć się naprawdę sobą cieszyć.

To jest wiedza życiowa i w taki sposób będzie pokazana. Nie uciekaj więc w wymówki, że warto mieć problem, bo szkoda by Ci było potem straconej wiedzy i umiejętności i dalszego ciągnięcia za sobą starych nawyków jak kule u nogi! Zamiast tego zdaj sobie sprawę, z jak wielką przyjemnością poznajesz mądrzejszego  i pełniejszego siebie, co polepszy Ci relacje, biznes i świadomość. Widzimy się!

 

Gdzie:

Warszawa, Warsaw Conference Center w Wola Park, ul. Górczewska 124.

Kiedy:

23 lipca, od 10 do 18.

Kto prowadzi:

Mateusz Grzesiak, pełen dzień.

Ile:

490 zł + VAT do 30 czerwca, potem 590 zł + VAT


Rejestracja

 
rzetelna_firma © 2005 - 2012 (GRMG) GRUPA MATEUSZ GRZESIAK. POLITYKA PRYWATNOŚCI POLITYKA FIRMY